Film „Amazing Grace” – podróż do przeszłości

Właściwie w ostatnim momencie przed koronawirusem udało mi się zobaczyć film koncertowy “Aretha Franklin – Amazing Grace” w reżyserii Sydneya Pollacka. To niesamowita podróż do przeszłości i jednocześnie metafizyczne przeżycie. Czy wszyscy spotkamy się na takim koncercie “po drugiej stronie”?

Aretha Franklin w 1972 roku miała 30 lat i 20 albumów na koncie. Była już bardzo popularną wokalistką soulową. W 1972 roku postanowiła jednak powrócić do korzeni i zaprezentować swoim fanom muzykę gospel, z której się wywodziła.

Koncert “Amazing Grace” był sesją nagraniową albumu live pod tym samym tytułem.

Płyta sprzedała się w nakładzie 2 milionów egzemplarzy i pokryła się podwójną platyną. W 1973 roku Franklin otrzymała za nią nagrodę Grammy. “Amazing Grace” to także najlepiej sprzedająca się płyta w dorobku Królowej Soulu i najlepiej sprzedająca się płyta gospel w historii. Została ponownie wydana w 1999 roku, zremasterowana i uzupełniona o nowe utwory, których nie było w pierwszym wydaniu.

Koncert został zarejestrowany również w formie wideo, czego podjął się początkujący wówczas reżyser Sydney Pollack. Niestety nie był on w stanie ukończyć filmu, ponieważ nie używał na planie “klapsa”, czyli tablicy, na której zapisane są informacje identyfikujące kolejne ujęcia i ilości dubli. Przed rozpoczęciem danego ujęcia klapster (członek ekipy filmowej) uderza górną częścią klapsa o dolną, dzięki czemu możliwa jest synchronizacja obrazu i ścieżek dźwiękowych. Brak tego zabiegu na planie sprawił, że film na kilkadziesiąt lat trafił na półkę w archiwum.

Sydney Pollack przed śmiercią w 2008 roku przekazał cały materiał producentowi Allanowi Elliottowi, któremu ukończenie filmu zajęło dwa lata. Elliott planował premierę filmu na 2011 rok, jednak główna bohaterka się temu sprzeciwiła i sprawa trafiła do sądu. Kiedy jednak, niedługo potem, okazało się, że prawa do filmu na podstawie zawartego z nią kontraktu należą do Warner Bros, ustalono nową datę premiery na rok 2015. Aretha ponownie użyła wszelkich sposobów, aby nie dopuścić do premiery filmu, twierdząc, że ma prawo do ochrony swojego wizerunku… Spór się przedłużał i przez kolejne lata nie można było zaprezentować go światu.

Aretha Franklin zmarła 16 sierpnia 2018 roku. Rodzina artystki, po jej śmierci, wyraziła zgodę na premierę filmu i miała ona miejsce po śmierci gwiazdy – 12 listopada 2018 roku. Światowa premiera filmu odbyła się 5 kwietnia 2019 roku.

Historia, która stoi za całym filmem jest historią niebanalną. Nieczęsto zdarza się, aby tak wybitne dzieło, jakim jest zapis koncertu Arethy Franklin, został po raz pierwszy zaprezentowany publicznie po 46 latach! Ten film to prawdziwa kapsuła czasu, która przenosi nas do New Temple Missionary Baptist Church w Los Angeles. Oglądając go na dużym ekranie przenosimy się do początku lat 70. Jesteśmy uczestnikami przygotowań do koncertu, prób, zakulisowych rozmów największych gwiazd i twórców muzyki gospel tamtego czasu. Jesteśmy w stanie niemalże poczuć gorące od reflektorów powietrze niewielkiego kościoła w te dwa styczniowe wieczory w Mieście Aniołów… Na widowni możemy dostrzec m.in. młodego Micka Jaggera, który nagrywał wówczas w Los Angeles swój nowy album.

W filmie zaskoczyło mnie to, że Aretha właściwie nic nie mówi. Wszelkie obowiązki gospodarza wieczoru przejął James Edward Cleveland, “Król muzyki gospel”, pianista, wokalista i kompozytor, który jest obok Franklin głównym bohaterem filmu.

Dla mnie ten film to wycieczka do innego świata. Świata, który już nie istnieje. Większości osób, które występują w filmie już z nami nie ma, a ta świadomość sprawia, że zaglądamy do jakiegoś innego wymiaru. Czasami tak właśnie wyobrażam sobie to, co jest po “drugiej stronie”. Wszyscy są młodzi, w innym czasie, korzystają z pięknych chwil, do jakich niewątpliwie można zaliczyć ten koncert. Dziwi mnie przy okazji, dlaczego Aretha nie chciała, aby ten film trafił na ekrany kin. Szczególnie, że jego wersja audio odniosła tak ogromny sukces fonograficzny.

Dla osób, które nie przepadają za Arethą i tego typu produkcjami, film może być jednak nużący. Nie jest to współczesny montaż, choć muszę przyznać, że ja lubię mocne zbliżenia i (zbyt) długie ujęcia. Lubię podglądać też to, co dzieje się za kulisami, a w “Amazing Grace” takich ujęć nie brakuje. Dla fanów muzyki soul i gospel jest to na pewno obowiązkowa pozycja!

FILM DOSTĘPNY NA PLATFORMIE VOD.PL


Moja ocena:


Album „Amazing Grace” do odsłuchania w serwisie YouTube Music
Album „Amazing Grace” do odsłuchania w serwisie Spotify

Exit mobile version